piątek, 11 stycznia 2013

Jednośladowy slalom na tafli kompetencji


W ograniczeniu dopiero znać mistrza

Johann Wolfgang von Goethe

Zima to czas 'białego szaleństwa'. Obok jazdy na nartach, snowboardzie, sankach czy bobslejach, króluje jazda na łyżwach. Lodowiska urządzane na rynkach miast, szkolne boiska pracowicie polewane wodą, a nawet prowizoryczne ślizgawki urządzane na podwórkach wypełnione są przez gromady młodszych i starszych entuzjastów tej formy aktywnego wypoczynku. Oczywiście zabawa ta, jak wiele innych hobby, wymaga odpowiednich środków finansowych, wśród których istotną rolę odgrywa koszt zakupu lub wypożyczenia łyżew. Cóż jednak zrobić ma ktoś, kogo na to nie stać?



Szkolne lektury i tzw. 'czytanki' uchodzą za nudne i męczące, stąd też zrozumiała jest powszechna do nich niechęć, nie mówiąc już o próbach refleksji nad ich treścią. Ja jednak chciałbym podzielić się swoimi przemyśleniami na temat krótkiej historyjki z podręcznika do szkoły podstawowej. Tytułu ani autora tego opowiadania niestety nie potrafię sobie przypomnieć, a książka w której je znalazłem już w latach 70-tych była wycofana z programu szkolnego i w naszej klasie znalazła się chyba przez przypadek. Istotna była jednak jego treść, która opowiadała o chłopcu, który bardzo pragnął nauczyć się jeździć na łyżwach.

Pochodził on z biednej rodziny, jego rodziców nie stać było na zrealizowanie marzeń swojego dziecka. Pewnego dnia szczęście uśmiechnęło się doń, choć tylko połowicznie. Wracając ze szkoły do domu znalazł przy drodze but z łyżwą. Jeden but z jedną łyżwą.

Ponieważ pasował do jego nogi, postanowił wykorzystać swoje znalezisko. Zaczął ćwiczyć jazdę na lodzie w takich warunkach, jakie miał. Nie było to łatwe, ponieważ poruszanie się bez możliwości przeniesienia ciężaru ciała z nogi na nogę stanowi bardzo istotne ograniczenie. Niektórzy koledzy śmiali się z niego – odpychanie się od tafli lodowiska 'nieuzbrojonym' butem wygląda dość dziwacznie. Ale on nie zrażał się tymi wszystkimi przeciwnościami.

Pewnego dnia los uśmiechnął się doń po raz wtóry. W jego miasteczku ogłoszono Turniej Jazdy na Jednej Łyżwie. Oczywiście stanął on w szranki z innymi uczestnikami i – jak nietrudno się domyślić – zdobył pierwsze miejsce. Wzruszająca opowieść i pouczający morał.

Człowiek realizując jakąś działalność zwykle natrafia na różnego rodzaju trudności i ograniczenia. W szczególności odnosi się to do operacji na rynkach finansowych. Często słyszy się wypowiedź początkującego inwestora, w której narzeka że niewielki kapitał, którym dysponuje nie pozwala mu na pełne 'rozwinięcie skrzydeł'. Gracz na rynku Forex marzy o pozycjach wielkości wielu lot, dostępie do usług brokerów ECN. Spekulując akcjami oczekujemy przede wszystkim prowizji liniowej, która – jakkolwiek łatwo dostępna dla pojedynczego papieru wartościowego – w przypadku portfela o ułamkowym udziale poszczególnych walorów staje się już trudniejsza do osiągnięcia bez znaczącego zaangażowania środków. Podobnie w przypadku obligacji korporacyjnych, szczególnie tych z ofert publicznych, minimalna kwota rzędu 210 tys. stanowi istotną barierę dla ich zakupu, nie mówiąc już o dywersyfikacji ryzyka. 'Ach, gdybym tak miał milion' – marzy inwestor – 'wtedy mógłbym skonstruować portfel optymalny'.

Jednak tym, co decyduje o sukcesie gracza jest przede wszystkim jego wytrwałość i konsekwencja w dążeniu do celu, co przejawia się między innymi poprzez pracę nad sobą oraz ustawiczne podnoszenie swoich kwalifikacji. A trudności i ograniczenia są po to, aby je pokonywać. Na Forex można szukać brokerów z kontami mikrocentowymi, choć zwykle są to Market Makerzy. Jednak tutaj otwiera się pole do działania w zakresie odpowiednio skonstruowanej i sprawdzonej strategii. W przypadku akcji nawet relatywnie wysokie prowizje nie mają wielkiego znaczenia przy inwestowaniu długoterminowym, popartym umiejętnie stosowaną analizą fundamentalną, więc może warto pójść tą drogą? A obligacje korporacyjne są również dostępne w ofertach prywatnych, gdzie zazwyczaj minimalny zapis jest znacząco niższy. Zapewne, nie jest łatwo je znaleźć, jednak wkładając nieco wysiłku w poszukiwania, w czym pomocne są różne strony internetowe, jak na przykład ta, można zdziałać bardzo wiele.

Jest jednak inny aspekt tego zjawiska. Otóż osiągając kolejne sukcesy na rynku inwestor zwiększa swój kapitał – ostatecznie taki jest cel jego działalności. Kolejne ograniczenia opadają niczym ogniwa kajdan dotychczas krępujących jego ruchy, kula u nogi staje się coraz lżejsza. Niestety nowo otrzymana wolność niesie ze sobą niebezpieczeństwo jej niewłaściwego użycia, w szczególności zapomnienia o tym, co pozwoliło ją uzyskać. Zbytnia pewność siebie, nadmierne zaufanie do siły posiadanych środków materialnych, brak wytrwałości w doskonaleniu tych umiejętności, które stanowiły dotychczas jego atuty – oto jedynie niektóre pułapki czyhające na zwycięskiego gracza.

Szkolna czytanka nie opowiadała o dalszych losach chłopca. Jednak w ostatnim akapicie czytelnik dowiadywał się, że główną nagrodą w konkursie była para nowych, świeżo naostrzonych łyżew. Warto sobie zadać pytanie: jeśli następnej zimy zostanie ogłoszona druga edycja Turnieju Jazdy na Jednej Łyżwie, to czy nasz bohater zdoła powtórzyć swój sukces?

5 komentarzy:

  1. Obrona tytułu w Turnieju Jazdy na Jednej Łyżwie byłaby porażką, chłopak powinien zostać gwiazdą NHL! Umiejętności zdobyte przy pewnych ograniczeniach są wartościowe z uwagi na prawo cieknących abstrakcji. Każdy model zakłada pewne ograniczenia i warunki brzegowe, jeśli zbudujemy nad nim model wyższego poziomu operujący już na innych obiektach, to ciężkie do wytłumaczenia na wyższym poziomie będą przekroczenia warunków brzegowych na niższym. Przykładowo bramka logiczna AND nie zawsze z dwóch jedynek da nam jeden a na tym opiera się cała technika technika cyfrowa, komputery... Najwyższą wartością, oprócz detetrminacji, wydaje się ciągła zdolność do adaptacji. Chłopiec pokazał to z jedną łyżwą, teraz powinien powtórzyć z dwoma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko ćwicząc na dwóch łyżwach będzie równie wytrwały jak wcześniej, to kibicuję mu z całych sił. Oczywiście przykład jest uproszczony. Chodziło mi raczej o obawy, czy dzieciak nie przestanie ćwiczyć i nie dołączy do grona tylko jeżdżących w kółko przeciwnie do ruchu wskazówek zegara w takt muzyki...

      Usuń
    2. Do osiągnięcia mistrzostwa w dowolnej dziedzinie potrzeba czegoś co anglosasi nazywają deliberate practise. Chodzi o świadomość procesu, ciągłe doskonalenie, najlepiej z liczbowymi wskaźnikami. Nasz hokeista musi dążyć np. do poprawienia procentu celnych strzałów, czasu przejazdu przez lodowisko, itp.

      Usuń
  2. Ciekawy wpis, pozwól, że Cię dodam u siebie: http://blogiopieknychwnetrzach.blogspot.com/ Ania

    OdpowiedzUsuń