wtorek, 14 stycznia 2020

Niedo niosę! Przejczyste, zlękitne.

W przewiedniu przedwikłanym, zakątniastą rączej,
Chyć chownie chodo-cennej, ciasnej ciemni cieśni,
Dowodziła się samą, by piałki wystrączek
Wmiął ton w biagę obrugłą, którą ID-cy wnieśli.

Gruwując gruwowaną gruw gruwiennych gruwni,
Podzwarli niedowiertną w solski nadton fielki,
Między sobą w podsmokach, choć wyzornie mówni,
Odwzorzając wywlaski co do znej krobelki.

Było ich tam niedbało, na dnach pomalutkich,
Furmoczac, bulcząc w ciegu popłaskiego zroju,
Skarywały wymiennie niewystatek skótki,
Władąc się naprzódpoprzek w przyjasnym powoju.

I podzmąci się skrajnią swą przewielka latnia,
Gdy znów zławi się przy niej przeciecha psubratnia.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza